Mimo, że jest nieprzyjemna, złość naprawdę jest po Twojej stronie.
Złość pojawia się po to, żebyś stanęła po swojej stronie.
Żebyś poczuła swoją energię, zobaczyła granice, których nie chcesz negocjować i miała siłę ich bronić. Złość mówi: „to jest dla mnie ważne”.
Granice warto sobie uświadamiać na spokojnie – wtedy, gdy emocje już opadną. Nazwać je, określić i zdecydować, jak chcesz o nie dbać w przyszłości.
Złość jest impulsem, sygnałem alarmowym, nie narzędziem do prowadzenia rozmów. Złość jest dla Ciebie, nie dla świata. Jej siła potrafi palić mosty i zrywać więzi, dlatego nie służy do rozwiązywania spraw w relacjach. Ma Cię zmobilizować do ochrony siebie, nie do ranienia innych.
Złość jest emocją pierwotną.
Ewolucyjnie zapewniała przetrwanie: mobilizowała do walki, obrony i szybkiej reakcji na zagrożenie. Uruchamia ciało do działania. Jest nieprzyjemna, bo ma skłonić nas do zmiany sytuacji, w której się znaleźliśmy. Nie jest po to, by się w niej rozgościć, ale po to, by coś się wydarzyło.
Złość sama w sobie nie jest „złą emocją”.
Niewłaściwe może być jedynie to, co z nią zrobimy. Biologicznie złość jest reakcją na zagrożenie lub naruszenie granic. Towarzyszy jej wyrzut adrenaliny, noradrenaliny i kortyzolu, przyspieszone tętno, napięcie mięśni, wzrost ciśnienia. Organizm przechodzi w tryb walki, ucieczki lub zamrożenia. Może mieć też podłoże neurochemiczne (np. niski poziom serotoniny) albo genetyczne (np. gen MAO-A).
Niewyrażana złość nie znika.
Może prowadzić do zaburzeń lękowych, obsesyjno-kompulsyjnych, dolegliwości psychosomatycznych, uzależnień czy ruminacji. Długotrwała, tłumiona złość obciąża serce, trawienie i odporność. Organizm w trybie ciągłej walki nie jest w stanie prawidłowo spać, trawić ani się regenerować. W medycynie chińskiej złość łączy się z wątrobą – jej długotrwałe nagromadzenie może objawiać się bólami głowy, napięciem karku, problemami trawiennymi czy alergiami.
Złość bardzo często maskuje inne emocje.
Pod nią bywa smutek, wstyd, lęk albo poczucie bezradności.
Co zatem chce Ci powiedzieć Twoja złość?
- Że coś jest dla Ciebie ważne.
- Że czujesz zagrożenie albo Twoje granice zostały naruszone.
- Że potrzebujesz się zatrzymać i sprawdzić, co się naprawdę dzieje.
Dlatego tak ważne jest przyjrzenie się swojej złości.
Co się pod nią kryje? Czy właściwie rozpoznajesz sytuację i czyjeś intencje? Czy zagrożenie jest realne, czy może reagujesz nadmiernie? Zdrowe zarządzanie złością opiera się na dwóch filarach: trafności i adekwatności. Nadmierna, nieadekwatna reakcja bywa sygnałem, że uruchamia się jakiś stary, często dysfunkcyjny schemat. Jeśli źle rozpoznasz swoją złość, możesz nieświadomie szkodzić relacjom, które są dla Ciebie ważne.
Dlaczego jednych złości najmniejsza błahostka, a inni prawie wcale się nie złoszczą?
Wpływ na to mają m.in.:
- temperament i wrażliwość układu nerwowego,
- wychowanie – to, czego nauczyliśmy się o emocjach w dzieciństwie,
- nabyte wzorce – to, co obserwowaliśmy u dorosłych i co było „dozwolone” w naszym otoczeniu.
Złość mobilizuje do działania w swojej obronie.
To działanie powinno być wystarczające, by ochronić siebie: swoje granice, zdrowie i życie, ale nie krzywdzić innych. W naszej kulturze wyrażanie złości, szczególnie przez dzieci, bywa uznawane za zachowanie „niegrzeczne”. Obecnie coraz częściej uczymy dzieci jej rozpoznawania i regulowania. Z drugiej strony obserwujemy wciąż nadmiar agresji i przemocy. Złość używana jest wtedy jako narzędzie władzy, kontroli, przewagi. Złość daje iluzję poczucia własnej wartości.
Jedną z form złości jest gniew.
To subiektywne doświadczenie złości, która nie mobilizuje bezpośrednio do działania.
Pojawia się często w obliczu niesprawiedliwości lub krzywdy wobec innych osób, sytuacji które nie mamy bezpośredniego wpływu. Wtedy potrzebujemy rozładowania napięcia w sposób zastępczy: poprzez ruch, wysiłek fizyczny, kontakt z ciałem.
Pozwalając sobie właściwie i rozsądnie poczuć złość, sprawdzając jej trafność i adekwatność, możemy wykorzystać ją w sposób wspierający.
Bo każda emocja, gdy jest prawidłowo przeżyta i wyrażona – wygasa zwykle w ciągu kilku minut.